Podczas ostatniego grilla w Muenster 
poznałam pewnego Niemca. 
Spotkanie trwało chwile, ale było to bardzo
„mocne” spotkanie. Niestety pewne sprawy 
w naszym życiu mogłyby się zdarzyć w innych
okolicznościach przyrody, poczułam dreszcze. 
Spodobała się mi jego jasna twarz, brązowe oczy 
i była wspólna chemia, wspólnie nieśliśmy stół
ale wszystko co piękne w tym życiu trwa krótko.
Jeden moment, jedno ujęcie.
A my co? Nic. 
Życie dziś to przeżywanie momentów,
miejsca, w którym teraz przebywam nie cierpię,
czuję się wolna gdy dotykam świata!
Z każdej strony.