annaczyrska blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 7.2009


 Byłam teraz we Wrocławiu. Kocham to miasto, ten klimat
i spotkałam się ze wspaniałymi ludźmi. Czy może być wieksza dawka
pozytywnej energii? „Zero” chyba nie jest takie straszne,
być moze moja misja i przesłanie „Zera” właśnie trwa-
chociaż lepiej żeby do końca się nie spełniło. Za to spotkania
we wrocławiu uważam za wyjątykowe.

 Dziś otrzymałam kolejną niesamowitą recenzję „ZERO”.
Sama jestem zaskoczona ale przyjemnie tak to czytać.
Przyjemnie i z dumą mozna kreślić dalej struny życia.
Naszej największej tajemnicy. Zawsze jest przecież miłość.


 ” Człowiek, który powiedział ,że jestem w czepku urodzony, miał
świetą rację. Ludzi przeraża to , jak wiele w życiu zależy od szczęścia
i jak wiele pozostaje poza kontrolą. Podczas gry w tenisa zdarza się,że
piłka uderza w górną krawędź siatki i balansuje przez chwilę, nim spadnie
na jedną lub drugą stronę kortu. Przy odrobinie szczęścia ląduje
po drugiej stronie przeciwnika i wygrywasz.
Innym razem spada na twoje pole i przegrywasz”

                     WOODY ALLEN (Przesłanie filmu a zarazem jego wstęp )

WSZYSTKO GRA

 
  Chris to postać tragiczna, przypomina mi trochę Rodiona Raskolnikowa z powieści Zbrodnia i Kara (Dostojewskiego). Na początku filmu widzimy
zresztą fascynację Chrisa tą powieścią.Głownym bohaterem tego filmu
jest szczęście ale nie to szczęście, które my potrafimy sobie wyobrazić.
Szczęście polegające na przypadku. Główny bohater ( W tej roli Jonathan Rhys Meyers) poszukuje siebie, jest typem psychopaty, który dla swojego
szczęścia gotowy jest zrobić wszystko. Jak daleko sięga obłuda?
.

    Kolejną postacią jest Nola Rice ( niespełniona aktoreczka).
I to ona na początku stanowi pasję w życiu Chrisa, który pragnie oderwać
się od rutyny. jeśli myślicie,że kłamstwa Chrisa wyjdą na jaw?
Cóż. Piłeczka w grze. Jak daleko może sięgnąć zło i to szczęście?
Myślę, że w wielu z nas siedzi taki „zły demon”- nie wszyscy potrafiimy
go poskromić. Chris też nie potrafi. I popełnia krok ostateczny.
Szczęście? To też taki demon, ktłórego nie potrafimy określić.
Ale jednak nadal próbujemy odkryć to niewidzialne pragnienie.

 Woody Allen po mistrzowsku pokazuje ludzkie oblicze.
Ludzkie oblicze, którego sami nie potrafimy poznać.
Ostateczne pytanie bohatera to JAK ŻYĆ?
Ostatecznie bohater stwierdza,że lepiej się nie narodzić
w ogóle. Mimo to on patrzy przez okno i widzi swoją
przyszłość. Jednak jakie to będzie życie?
To możemy już sobie sami dopisać.


 Karl Gustav Jung urodził się 26 lipca 1875 roku
w Kesswil (koło Bazylei),
Myślę, że wielu ludzi o nim słyszało. Był to bowiem wybitny psycholog, którego teorie
budzą mieszane uczucia. Jednak w literaturze wiedza o Jungu pozwala lepiej odbierać
rzeczywistosć. Wiedza o Jungu a zrozumienie jego „bajki” to skomplikowany proces.
Korzystam z dwóch książek: Pierwsza to MÓJ JUNG autorstwa
Jerzego Prokopiuka a druga to SŁOWNIK ANALIZY JUNGOWSKIEJ pod red. Olgi Tokarczuk.

  Jung również dla mnie jest pewnym wyzwaniem.
Zrozumienie jego teorii,
które są pewną całością oparte na logice i precyzji uświadamiają nas.
Moja droga przez teorie JUNGA trwa, kolejny jest Erich Fromm.
Póki co nie będę pisać fragmentów urwanych z całości.
U mnie droga przez życie…


  Pan Sokrates- dobrze nam znany żyje w kapitaliźmie.
Pan Sokrates chodzi ulicami i poszukuje wyższych wartości.
Pan Sokrates widzi tabloidy, piękne kobiety, biednych ludzi,
wojny, tragedie, cmentarze, upokorzenia.
Nie, to nie jest mu obcy obrzaek.
Pan Sokrates idzie ale nikt go nie widzi.
Bo jest szary i brzydki- sprawia wrażenie
kogoś niepasującego do tej przestrzeni, do tego wymiaru.

 Piękno kobiet go nie porusza. Odkrywa Bibliotekę.
W tej Bibliotece zauważa,że są tam dziwne kwadratowe
urządzenia. Nie zna się na ich obsłudze. Ale szybko pojmuje.
Przecież to Sokrates. Zauważa,że w tym dziwnym przyrządzie
- chaos. WIELKI CHAOS.

  Pan Sokrates chce zwiedzić świat – ten świat ale i tak wypije cykutę.
Cóż można zrobić- skoro świat ześwirował. Odchodzi z komputera.
Idzie do Biblioteki ale nawet panie bibliotekarki nie są zaskoczone,
nie zwracają uwagi na tajemniczego meżczyznę. Czytają romanse
i udają,że są szczęśliwe.

” Cnota to największe szczęście, tylko ona prowadzi do szczęścia”
- mawiał Sokrates. Jego słowa mimo,że trwają jednak wśród tego
obumierają, gubią się wśród informacji- społeczeństwo informacji
też zabija, powli, powoli….
…Zabija nas wieściami.

  Pan Sokrates wkrada się do magazynów i odkrywa swoje książki
Swoje DIALOGI spisane przez jego najwierniejszego ucznia PLATONA.
Trzyma je w dłoniach i czuje się dziwnie. Czy to existe?

 Exegi Monumentum????

  Kocham filmy dokumentalne dlatego uradowała mnie wieść,ze Newsweek dodał
najlepsze filmy dokumentalne swiata. Czemu służą filmy dokumentalne?
Ukazaniu rzeczywistości oinnej niż my widzimy, znamy. Służą pokazaniu temu
jaki piękny i straszny jest świat.

* *

    „Przeznaczone do burdelu” to film autorstwa Zany Briski i Ross Kauffmana.
Przedstawia świat i zycie hinduskiej dzielnicy CZERWONYCH LATARNI.
Oczami „Cioci Zany”, która uczy kilkoro dzieci fotografii. Odkrywa przy okazji
utalentowanego chłopca Avitaja i małą Puję i inne dzieci ze świata bohaterów.
To dzieci bez przyszłości, skazane na pełnienie funkcji rodziców.
DZiewczynki zostają prostytutkami a mężczyźni trudnia się alkoholem i sprzedażą
narkotyków. Dzielnica ta to dzielnica nielegalna. Bulwersuje mnie jedna scenka
kiedy „Ciocia Zana” szuka szkoły dla tych dzieci- nawet szkoła zakonnic nie przyjmuje
dzieci prostytutek.

 Oglądamy jednak próbę ucieczki tych dzieci z tego świata, widzimy ich problemy,
codzienność. Codzienność jaką nam trudno sobie wyobrazić.
Buty leżące obok jedzenia, Manik, Avitaj, Kochi , Puja itd. tworzą silną ekipę.
Mamy tu obraz jak zostaje im pokazany inny świat.

* * *

    Avitaj otrzymuje szansę podróży do Amsterdamu. Trudno załatwić mu paszport, dobra szkołę.
„Ciocia zana” próbuje znaleźć wszystkim szkołę ale to nie takie łatwe.
Każdy się rodzi w pewnym świecie, w pewnej rzeczywwistości.
Warto poznać tę inną rzeczywistość. Oczywiście mówią,ze to „Slumdog bez happy endu”
ale czy Slumdog miał rzeczywiście happy end?
Mozna oczywiscie mówić o filmie ale nie o bohaterach (Chociaż jak zwykle
wiadomo,że inna jest prawda mediów i inna jest prawda)

 Zaczytana w JUNGA i zasłuchana w ROGUCA tworzę sztukę teatralną.
To nie takie proste. Życie też nie jest proste.
Nadal piszę krwisty pamiętnik- nadal mam w nim dowody
na śmieszność, piękno ludzi. Moze ktoś kiedyś je znajdzie.
I kto wie co z nimi zrobi?

  Teraz czas na kawę. Mam wiele filmów dokumentalnych.
To wspaniała sprawa. Bardzo wspaniała.

                                 Pozdrawiam przyjaciół i nieprzyjaciół
 


 Ostatnio słucham utworu „Ostrośc na nieskończoność”.
Ten utwór Rogucki zadedykował swojej ukochanej Danucie.
Piękne. No i Belgia się zbliża wielkimi krokami.
Nic nie planuję- ale nie zamierzam zrealizować mojej pasji
tu w Polsce. Oczywiście najpierw studia.
Moje marzenie jest szaleństwem. Ale czemu się smucić?

 Kiedy słtszymy:

„W kolejnej odsłonie
Skurwiłem się znojnie
Lecz dzięki Tobie
Nie wszystko skończone,
Ja widzę ostrość na nieskończoności
To nieskończoność nabiera ostrości”

 Piękny utwór, piękne wyznanie a jednocześnie szalone.
Potem mężczyzna wyznaje ile już przeszedł i to w poetycki sposób:

„Znam drogi wiodące do dna,
Mosty rzucone na wiatr,
Światło walczące o blask,
Kształty bez formy i żal”

 Cudowny, rockowy romantyzm. Dla Danuty.
Można powiedzieć,ze większość z tej płyty tli się dziwnymi wyznaniami.
Owszem to tylko słowa- smutne i pełne rozpaczy.
Piosenki pełne rozpaczy to pozytywna energia.
A na początku wyznaje:

” Nie zamierzam cię truć
Pigułkami ze słów,
Nie potrafię uchronić od smutku,
Moralności mi brak,
Pogubiłem się sam,
Chciałbym tylko nadzieję ocalić
od zła”

———————————————————————————————-

———————————————————————————————

———————————————————————————————-

 I taki jest ten dzień. Tak normalny , prosty i piękny.
Teraz byłam z dwójką moich wyjątkowych przyjaciól
na wyjeździe. Piliśmy brazylijską wódkę – i dała nam niezłego
kopa i był to czas szalony, szaleliśmy.
We trójkę, piliśmy za nasze pasje i marzenia.
I nie tylko nasze. Dzięki Kaja, Dzięki R :)
Było wspaniale!



  Oficjalnie Króla Popu pochowano.
I tak to jest- ktoś umiera
ludzie, którzy się od niego odwrócili
przemawiali teraz i nazywali siebie „przyjaciółmi”

 Jackson chciał zjednoczyć świat
czy mu się udało?
Wiadomo,że tylko w jakimś stopniu

Nagle wszyscy chcieli przy nim być
i robić sobie reklamę
smutne ale taki jest świat mimo,że
Jackson wierzył,że We are the world

i wierzył też ,że ten świat się da uleczyć

„heal the world
make it beter place
for you and for me
and the entire human race”

?????????????????????????????????????????????????????????????////

Śpieszmy się kochać ludzi….
Jakby powiedział ks.Twardowski

     Przyznam, że temat singli jest bardzo modny w dzisiejszych czasach. Podobnie jak temat emigracji, Anglii,
jak i temat filozofowania, czytając widać,że autor ukończył psychologię. Psychologia i Literatura to dwie matki
od zawsze. Chociaż jak dla mnie głownym bohaterem jest Przypadek.
      Mamy bohaterów bardzo rzeczywistych, takich, że ma się ochotę wymiotować bo są tak psychologiczni,
są to bardziej portrety psychologiczne postaci. Momentami nawet za bardzo.
To tak jak aktor staje się na scenie bardziej aktorski niż powinien być. Jak to się mówi są przerysowani.
Momentami kojarzy mi się z SENNOŚCIĄ- Kuczoka. Momentami powieść jest jakby na siłę przedłużona.
I wtedy przestaje być interesująca.
  Oczywiście bohaterowie są po studiach i są bezrobotni. Ale jak się o nicz czyta są strasznie nam obojętni.
Nie czujemy, że te historie należą do nas chociaż niekiedy wydaje się to oczywiste.
Powieść jest schematyczna. Oczywiście musi być pisarz ale uwaga pisarz amator. I wszyscy singlują.
Powieść niczym mnie nie zaskoczyła a ja lubię być zaskakiwana. Momentami cierpienie bohaterów jest
sztuczne i przesadne- jakbym miała do czynienia z aktorami, którzy grają swoją rolę.
Jedynymi prawdziwymi postaciami są może ojcowie Filipa i Marty. Takich ludzi spotykamy
codziennie. Tak ogółem?
    No można nauczyć się warsztatu prozy bo powiesć jest napisana bardzo dobrze warsztatowo.
Ale czy to wystarczy? Czytałam te powieść bo mam już wakacje i potraktowałam jako relaks.
No i puenta- tak jakby bez puenty. Może rozdziały ON i ONA były niepotrzebne.
Może wystaqrczyło zostawić zakończenie otwarte. Zachwiane tajemnicą.

==================================================================================

  A dziś żałoba po Michaelu Jacksonie. Zaczęłam oglądać dokument „Michael Jackson z bliska”
i poczułam przerażenie, smutek. W clipach Jackson wygląda na pewnego siebie takiego cool -faceta.
Ale wszystko to manipulacje medialne na, które sami nie mamy wpływyu.(cdn)


  Obserwując życie bogatych, znanych dochodzę do wniosku, że
oni mają piebiądze ale mają inne hierarchie wartości. Nie jest to odkrycie.
Popatrzcie sami na co wydają miliony – miliarderzy.
A na co ja bym wydała? Na sztukę. W pełni tego słowa znaczenia.

  Przeczytałam dziś w Polityce ciekawy artykuł o pewnym fizyku.
I jego teorii o, której niedługo napiszę.
Pogoda jest duszna, tacy jesteśmy, ludzie.
Jak już świeci za bardzo to jest źle jak burza źle
jak deszcz to źle ciągle tylko jest nam źle.

WOBEC TEGO JAK POWINNO BYĆ

 


  Bunt ma przeróżny wymiar. Różnie się kończy bunt.
W przypadku Coco Chanel skończył się niby-wspaniale a jednak
panna Chanel na zawsze będzie symbolem siły kobiety.
     W filmie Anne Fontaine w rolę ikony mody wciela się Audrey Tatou (słynna Amelia).
Aktora skromna, cicha i ciepła nieco nawet za ciepła. Skupmy się jednak na roli Coco Chanel.
Zanim poszłam do kina przeczytałam negatywne recenzje (że film ckliwy, bezpłuciowy, nudny a rola
nie zachwyca bo przypomina Amelię tylko nieco bardziej wredną). Owszem, coś jest w tych recenzjach.
Zawsze wyobrażałam sobie Coco Chanel jako okropną jędzę. Bo jaka może być kobieta, która zmienia zupełnie styl ubierania się, która staje się wręcz królową rewolucji.

  Podoba mi się w tym filmie to, że pokazane jest jak trudne było jej do tego dojść.
Pokazane jest z jakim trudem wspina się na szczyty. Co musi robić aby to zyskać.
Ile traci a ile zyskuje. Niestety pokazane jest to w stylu miłosnej historii.
Smutnej, miłosnej historii. Jaka była Coco- pozostanie na zawsze tajemnicą.
Bez wątpienia panna Chanel znała zasady show biznesu. Ale pole też miała łatwe.
Bo wówczas istniał tylko jeden styl( ozdoby świadczące o zamożności, duże kapelusze, pióra,
gorsety) – dlatego łatwo było wytłumaczyć,że to bez sensu maltretować się w czymś takim.

 

  Ludzie uwielbiają pisać o samotności wielkich ikon, chcą wejść w ich zaklęty świat.
Pomysły, kreacje. Chanel to silna kobieta, dziś takie kobiety budzą strach wśród mężczyzn.
Marylin Monroe pachniała Chanel no5- a jak my pachniemy dzisiaj?
Jak pachną nasze smutki, szaleństwa. Potrafimy opłakiwać tylko ikony
- czujemy,że coś możemy dać temu światu.
Polecam ten film- na deszczowy dzień. Na chandrę.
Lepiej jednak samemu stworzyć sobie obraz Coco Chanel.
A najlepiej poszukać obrazu siebie.

* *

 Do moich lektur na wakacje dołączyłam prozę
Arthura Millera, znanego nie tylko dlatego, że był mężem Marylin Monroe.
Powieść Single- Piotra Kępskiego, poza tym Jerzy Prokopiuk- Mój Jung, John Bowlby- Przywiązanie,
Erich Fromm-Niech się stanie człowiek.
No i oczywiście filmy dokumentalne z Newsweeka
i Woody Allena. Zapowiada się przyjemny czas.
Książki są bez wątpienia moim upragnionym światem.

                     Oby nam w te wakacje świeciło słońce



  • RSS