annaczyrska blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2009

 W wielu sytuacjach człowiek popełnia gafy.
Przyznam,że mi zdarzają się często gdyż nie potrafię umiejętnie kontrolować emocji. Chociaż w tym wypadku pewne rzeczy musiałam tłumić.
Zazwyczaj kiedy się zakochamy popełniamy pełno gaf.
Emocje należy ukazywać- to jest zdrowe!

   Słyszałam kiedyś,.że według zasady asertywności nie należy
przejmować się tym co myślą o nas inni bo oni mają podobne problemy jak my.
I tu się w pełni zgadzam. Przecież nie jesteśmy i nie możemy być doskonali. Wtedy nie mogłam i tak ujawnić do końca moich emocji kiedy ten mój wymarzony był obok. Chociaż i tak byłam burzą emocji i różne rzeczy we mnie tańczyły, bez wątpienia hormon szczęścia wyszedł na wierzch.

     Nie powinnam więc mieć żalu bo ludzie szybko zapominają.
Za oknem nijaka pogoda a w moim sercu nadzieja, pełnia marzeń.
Pijam słodką kawę. Słucham Comy (nic nowego), napisałam dziś kilka wierszy pod Jego wpływem, które być może znajdą się w arkuszu.

  2009 to dobry rok. Dobrze się zapowiada.
Ważne są dni, których nie znamy- śpiewał Grechuta i miał w tym sporo racji bo ja lubię żyć następnym dniem, nie, nie planuję go tylko wyobrażam sobie.
Wyobrażam sobie wiele spraw i wiem, że się realizują.
Powolutku, powolutku….

   Poza tym ostatnio znajomy stwierdził, że bałby się spotkać ze mną na żywo przez to co tu piszę i myślę. Trochę mi się smutno zrobiło.
Mam nadzieję, że można ze mną porozmawiać, nie pożeram ludzi i nie mam zamiaru :( Mam nadzieję, że zmieni zdanie.
Chyba nie gryzę.

     Ostatnio psychologowie non stop rozważają co z tą miłością.
I co z tymi silnymi kobietami? Może jestem silna psychicznie jak większosć kobiet. Może nie jestem. Może lepiej pozostać tajemnicą, którą tylko ten ktoś powoli odkryje.

 SŁODYCZ POPEŁNIANIA GAF

 Jak się popełnia gafy z człowieka wypływa jego szczerość, prawda i w ogóle -gafy są pozytywne. I każdy z nas je popełnia nie tylko kiedy się zakocha!
Gafy są słodkie jak moja kawa…Nawet słodsze.

                              MIŁEGO DNIA


  W tle zespół Hunter, roztopiony śnieg za oknem i temat sztukoterapii.
O tym, że książki leczą nie muszą mnie przekonywać psychologowie.
Książka rzecz zbawienna, uczy nas przede wszystkim empatii.
Poza tym języka obrazowego i symbolicznego,
książka z gatunku literatury pięknej oczywiście.

  Bywa, że tak wczuwamy się w bohatera lub bohaterkę, że w momencie czytania żyjemy ich życiem (Dzieje się to także w dobrych filmach).
Książki jednak bardziej pobudzają naszą wyobraźnię. W tym przypadku dobrze opisana scena erotyczna potrafi mieć pozytywne działanie!
W tak bezuczuciowym świecie, książki to prawdziwy relaks.

  Nie chcę pisać o tym, że warto czytać bo i tak ludzie będa robili swoje.
Każdy z nas jest inny i każdy zna swoje potrzeby- jeśli nie ma potrzeby czytania, niech nie czyta bo co z tego skoro i tak nie rozumie tego co czyta.
Najciekawsze jest ,że i tak nie potrafimy czytać siebie.
Nie potrafimy czytać innych mimo, że psychologia to chleb nas powszedni. Co dalej przed nami?


   Książki rosną jak grzyby po deszczu, dobre, gorsze i złe.
Świat wymaga od nas wyborów ale świat wychowuje nas na ludzi niezdolnych do własnych wyborów.
Wszystko wokół nami manipuluje.
Tylko pozostaje pytanie czy my musimy się dać manipulować?
Czy jesteśmy na tyle silni by się nie dać manipulować?
Czy wiemy kiedy jesteśmy manipulowani?
Trzeba myśleć moi drodzy a świat już nie potrzebuje myślenia
- inni starają się myśleć za nas (I niekoniecznie to potrafią)!!!

 Czytanie książek rozbudza w nas pewne pytanie, szukanie odpowiedzi, słuchanie mądrej muzyki,podróże, spokojne spotkania na łonie natury i inne sprawy.
Co z tym zrobimy?
Jestem tak jak i wy uwikłana w istnienie, życie i mam podobne problemy jak i wy. Ale jeśli więcej osób bedzie chciało coś zmienić będzie lepiej.
Tylko co to nam da skoro filozofowie  od wieków zadają takie same pytania.

                          A.D. 2009


GRA WRAŻEŃ

3 komentarzy


  Wczoraj odkryłam, że mój znajomy cierpi na Zespół Aspergera.
Próbował mnie o tym przekonać jednak dopiero po bliższym poznaniu, trudnych rozmowach okazało się,że tak jest. Nie jestem lekarzem
dlatego nie mogę powiedzieć ani potwierdzić, próba zmierzenia się z tą chorobą jak i z innymi chorobami społeczeństwa jest trudna.
Także w miłości. Kiedy się komuś oddajemy to nie patrzymy na to czy jest chory, kochamy go bezwarunkowo. Jak trudno jednak siebie pokochać?

    Kiedy ktoś jest chory w sumie odczuwamy, że to normalne.
Czasy wymuszają na nas różne choroby, psychiczne w szczególności.
Tylko, że ludzie stają się coraz mniej ludzccy. Wyobraźcie sobie
- ktoś choruje lub jest chory i druga osoba się dowiaduje, po prostu odchodzi. Po co mam z tobą być skoro jesteś chory, niedojże posiadasz wady to jeszcze coś z tobą nie tak. A gdy tak mówi mąż do żony?
Lub odwrotnie. Tak, dzisiaj to bardzo bo dzisiaj wszystko jest możliwe.
Rozstania nie róznią się niczym od straty starego samochodu, zawsze można kupić nowy. Chociaż trwa kryzys motoryzacji.
Czasami stary samochód wystarczy umyć a będzie miał „duszę”.
Rozstajemy się mechanicznie albo nie potrafimy zawrzeć związku z drugim człowiekiem bo jest chory, bo może mi się trafi ktoś lepszy?

     Wczoraj wydrukowałam wiersze do mojego tomiku, jest ich mnóstwo.
Wszystkie muszę połączyć, poprawić i zrobić z nich całość.
Jak to tworzę myślę sobie o NIM.
Jak to łączę myślę sobie o tym uczuciu, które we mnie trwa.

MIŁOŚĆ I CHOROBA

  Świat daje nam pewne wrażenia, nasz mózg jest naszą tajemnicą.
Sex jest potrzebny, nie ukrywajmy ale gdzie tu miejsce na miłość.
Miłość tez można uznać za stan choroby. Każdy inaczej reaguje.
Najpiękniejsza jest miłość w chorobie kiedy ktoś umiera a nasza miłość mimo wszystko jest prawdziwa i ten ktoś przy nas jest, pomaga nam umrzeć. W miłości. I naprawdę cierpi, że zostaje sam. Coraz mniej takich obrazków w naszych czasach, nie ma wojny. Nie ma kobiet, które by płakały za zamordowanymi mężami, tęskniły za ich zapachem.
Kobiety wolą pachnieć najdroższymi perfumami a nie trwać przy jednym mężczyźnie. A meżczyźni wolą zdobywać, wolą pachnieć perfumami innych kobiet. Co teraz?
Myślę o Nim i o tym, że chciałabym po prostu musnać jego policzek…
I….

        I co dalej? Kolejny tydzień bez Niego i tylko wyobrażenie o tym i marzenia. Ale marzenia się spełniają…
 

  Dziś mam bardzo udany dzień, egzamin z psychologii mi poszedł jakoś.
Podobnie jak z Etyki i innych przedmiotów. Dziś po prostu chodzę po Opolu
i wczuwam się w klimat tego miejsca, zadaję pytania na każdym kroku.
I myślę o moim wymarzonym mężczyźnie, który istnieje, wiem bo Go spotkałam.

 Dzień spędzony w suterenie, samopoczucie po egzaminie po prostu idealne!.
Jak zwykle za chwilę nastąpi krótka seria miłości.
Dzisiaj się zastanawiałam z czym tę miłość dziś połączyć.
I mam.

MIŁOŚĆ I UŻYWKI

  Miłość to dla mnie jedna z tych używek, które doprowadzają do eudajmonii.
Nieważne w jaki sposób, oczywiście używki są na każdym kroku ale chyba nie potrafią
siebie używać wystarczająco. I to kolejny problem społeczny.
Jestem po dwóch piwach ale piłam nieco teatralnie bo była we mnie miłość do tego meżczyzny, o którym cały czas mówię. Czuję jego zapach w mojej duszy i sercu choć od ostatniego
spotkania trochę minęło. Wtedy też używaliśmy ale używaliśmy świata bo oboje pragnęliśmy poznać bardziej (O ile to możliwe) ten świat. Używki zawsze były są i będą począwszy od opium Tylko dzisiaj nikt nie traktuje miłości jako używki a szkoda, bo stan zakochania to stan błogostanu, oczekiwania i życia w świecie wyobraźni. Tak, wierzę w tę miłość choć dla wielu brzmi nierealnie ale tej chemii między nami nie da się po prostu zapomnieć. Wierzę,że w końcu wybuchnie nawet jeśli jutro będzie koniec świata. Miłość mnie unosi, działa jak narkotyk, działa i zabiera wszelkie smutki. Szłam po Opolu z takim uśmiechem na twarzy jakby nic nie było mi potrzebne!Kim jest ten, który oczarował moje serce, duszę i ciało?
Może kiedyś się dowie- może.
Może lepiej dla Niego żeby nie wiedział ale ja nie jestem kochliwa- jak kocham to całą swoją osobą. Miłość i używki…Miłość to najwspanialsza używka jaką znam.


 Inteligentny człowiek nigdy się nie nudzi, mawiają.
Istotnie, czy nie jesteśmy społeczeństwem, które szuka wrażeń, emocji i innych doznań
aby uciec przed tą nudą? Czy nie dlatego MIŁOSĆ DO DRUGIEGO CZŁOWIEKA jest
zbyt nudna jak na te czasy?

 No i nie rozumiem czego konserwatywni katolicy chcą od IN VITRO.
Codziennie umierają dzieci, codziennie jest dokonywana aborcja a, że świat jest niesprawiedliwy to wiadomo i np. gdyby można było przenosić brzuszki tych kobiet, które chca dokonać aborcji dla tych co chciałyby urodzić dziecko byłoby pięknie!
No tak jeden zarodek na tysiąc możliwy do zapłodnienia.
Ale jedno życie nie jest warte tyle co te milion?
Taki motyw był wykorzystany w SZEREGOWCU RYANIE- ratują jednego człowieka.
I nie tylko w tym. Ludzie…Naprawdę robimy wszystko by w ogóle się nie rozmnażać.

MIŁOŚĆ I NUDA

 Nuda zabija miłość. Rutyna i szukanie nowych wrażeń.
Każdy znajdzie dziś jakiś pretekst aby zerwać, no właśnie bo taka na serio miłosć o jakiej marzę i nie tylko ja o tym marzę (no o tym mężczyźnie marzę) czy istnieje?
Istnieje tylko jest trudniejsza niż przejście pieszo całego świata :)
Wracając do nudy miałam dziś dziwaczny sen na podstawie fotografii w najnowszym numerze ZWIERCIADŁA. Polecam ten numer i artykuł o przyjaźni między mężczyzną i mężczyzną. I wcale nie mam na myśli przyjaźni homoseksualnej. Pamiętam, że zawsze jak kumpel spotkał kumpla to podawał mu dłoń i chłopcy robili to z taką charyzmą i oddaniem a jednocześnie jakby przygotowywali się do walki.
Miłość nigdy nie powinna być nudna bo miłość jest sama w sobie zaskoczeniem, nigdy nie wiadomo kiedy przyjdzie.
A teraz wracam do psychologicznych nauk.

                                   MIŁEJ NIEDZIELI

 No i ucze się, psychologia ogólna w tle.
Uczy mi się łatwo. Mój umysł jest wolny od stresu, zrelaksowany,
spokojny. Kawa dobrze zrobiła i utwór EKHART, który jest tłem mojego życia. Brawo dla Roguca za całą Hipertrofię ale szczególnie dziękuję mu za EKHART- to utwór , z którym moje serce i umysł nie umieją się rozstać. Jutro grają w moim ukochanym radio Trójka!
Będę słuchać!Ukochany zespół i ukochane radio!

   Dziś w nocy leciał film
ROK DABŁA (ROK DIABŁA) Petra Zelenki i przyjaciół.
- to jeden z moich ukochanych filmów, poetycki, tajemniczy jak bohater.
Piękna historia. Takich filmów coraz mniej, dojrzałam do tego filmu, do tej muzyki.

 MIŁOŚĆ I CIERPIENIE

 Mój wykładowca mój stan nazwałby OZZ (Ostry Zespól Zakochania).
Czyli ten pierwszy etap. Jak wiadomo miłość wiąże się z cierpieniem-
zwłaszcza w dzisiejszych czasach kiedy osoba, w której się zakochujemy nie czuje tego samego. Jednak w dzisiejszych czsach jako kobiety musimy być odporne na odrzucenia itd. Nie chcę być odrzucona.
Oczywiście nie tylko odrzucenie jest cierpieniem.
Cierpienie jest wtedy gdy mąż umiera i kobieta zostaje wdową (To niestety coraz częstsze, panowie sorry żyjecie krócej).
Kobiety piękne mają organizmy ze stali!Cierpienie stało się dla nas czymś oczywistym bo każdy cierpi indywidualnie, każdy ma inne poglądy
- jeden cierpi z miłości inny nie. Każdy ma swoją hierarchię wartości.
Miłość i cierpienie to jeden z obrazów nie tylko naszych czasów.
Cierpimy z powodu rozstania, odrzucenia. Niespełnienia. Kiedy kobieta nie może urodzić dziecka ukochanemu.
Cierpienie jest w środku, w nas. Jedni popełniają samobójstwa inni
trwają do końca i walczą z cierpieniem. A co zrobić z niespełnioną miłością, kiedy tak trudno kogoś pokochać?

 Gdyż uczę się na poniedziałkowy egzamin z psychologii ogólnej.
Rozmyślam nad kolejną podróżą w moim życiu (Może już w te wakacje).
Miałam dziś dziwny sen, ale w połowie mógłby się spełnić bo druga połowa
była niestety smutniejsza. W tym śnie był ten mężczyzna właśnie.

 Od razu nad ranem pomyślałam o podróży do Santiago De Compostela.
Znam osoby, które już przeszły tę podróż. Mimo, że ta podróż jest „modna” nie wszyscy
są gotowi ją podjąć. Taka pogoda, za którą nie przepadam za bardzo chociaż
jest to pogoda twórcza. Myślę, że tam pojadę i nie tylko tam.
Odkrywanie świata i ludzi to część mojej egzystencji.

 A teraz wracam do nauki.
Zapowiadam wprowadzenie do kolejnego etapu miłości.
To w następnym wpisie.

                          MIŁEGO DNIA!!

No bo po?
Na hasło śmierć reaguje oschle.
Śmierc zawsze jest i będzie.
Każdy musi się z nią zmierzyć.
Pamiętam, ze kiedy poznałam
tego mężczyznę wówczas moja śmierć przestała być
ważna, liczył się ten moment, spotkanie z Nim, rozmowa itd.

Próbowałam się wczuć, empatycznie kiedy umierał mój Tatuś, niestety wtedy
było o wiele gorzej.
Śmierć na pewno po nas przyjdzie.
Ale kiedy jest miłość…Mówię Wam zabija wszelkie lęki.
Tak i znów możemy złaczyć: 4,5 miliarda lat miłości.
Pięknie brzmi! Niestety brzmi.

Sesja mi idzie dobrze chociaż jak zwykle są
jakies jasności i niedomówienia.
Egoistyczne społeczeństwo, teoria Hobbes’a soprawdza się jak nic!
Tak-to mamy kolejny motyw:


ŚMIERĆ I MIŁOŚĆ

Dziś człowiek boi się zarówno śmierci jak i miłości.
Śmierci, dlatego, że nie wie co dalej no i wchodząc z kimś w związek
(odpowiedzialny , oparty na szacunku itd.) nie wiemy i tak jak będzie.
Wszystko pokaże przyszłość.
Śmierć i Miłość bliskie sobie krainy , obie tajemnicze.
Każda w inny sposób, zagadka istnienia.

 Już nie liczę umarłych przede mną….
…Liczę tych, którzy są zdolni pokochać drugiego człowieka…



 Stopi się słońce, nas już dawno nie będzie ale cóż.
Może będzie Koniec Świata albo ludzie po prostu uciekną
na inna planetę. Wszystko jest możliwe.
Brzmi jak z filmu science-fiction.
Przyszłość niesie ze sobą skutki.

 Człowiek od zawsze ma w sobie wolę i siłę by walczyć o przetrwanie.
Za 4, 5 miliarda lat … hmmm
Dobrze byłoby pozostawić po sobie dzieci i żeby te dzieci rodziły dzieci i tamte dzieci miały dzieci….

                Wprawdzie jesteśmy nieśmiertelni :P
No to jak?
Do zobaczenia za 4,5 miliarda lat :P:P

 4, 5 miliarda lat to sporo. Słońce powstało też 4,5 miliarda lat temu.
Nauka idzie naprzód. Ludzie nadal  mają problemy ze sobą, ze swoim zyciem itd.
I zawsze będa mieli.
Ach ten egoistyczny świat.
W głębi większość żyje tylko dla siebie no bo dla kogo ma żyć?
No bo po co?

Czy stopi się słońce czy ludzkość wtedy się roztopi? Po co mi takie refleksje?
Nie wiem- ale świat zmienia się co sekundę.
I znów wracam do miłości- jakże ją poczułam do pewnego mężczyzny ostatnimi czasy- ale czy los jest sprawiedliwy?
Moja artystyczna, nasłoneczniona dusza opisuje to w moich wierszach.
Jakże bym chciała aby to się spełniło….

SŁOŃCE I MIŁOŚĆ

 Obie mają wiele wspólnego, dobrze by było gdyby miłość trwała więcej niż te 4,5 miliarda lat.
Co z tego skoro nie może potrwać nawet minuty?

 


 Wiem, że wiecie cóż to jest. Dziś w głowach raczej to, że Obama został oficjalnie prezydentem.
Taki jest świat, czy Ameryka czy nie zawsze ktoś musi nami rządzić.
Mój siostrzeniec objawia już przywódcze zachowania.

 Oczywiście co dalej?
Dalej jest dalej: Teraźniejszość w stosunku z przyszłością, oddech mimowolny.
I nieważne gdzie- ważne jak my czujemy się tu i teraz.
I nie potrzeba nam wcale do tego Obamalandu.

WIZJE

 ”wierszem rosnę do ciebie”
……………………RW…………….


  • RSS